Sprawdź otwarte kluby >
Strefa klienta

Beauty Body. Ciało jest cudem!

Każde ciało jest absolutnie genialne pod względem wyglądu, mechaniki, funkcjonowania, ruchu, zasobów odnowy, regeneracji, samoleczenia, udoskonalania… Jest tak fenomenalnym organizmem, że nie mieści się to w mojej głowie, a praca z ciałem stanowi dla mnie źródło codziennego zachwytu. Obserwowanie progresu, odkrywania siły, zasobów i możliwości ciała przez moich podopiecznych daje mi ogromną satysfakcję. Niestety, przy całym moim zachwycie obserwuję też bardzo przygnębiające zjawisko: przeciętny człowiek nie czuje połączenia ze swoim ciałem. Traktuje je jak przeszkodę. Jak problem. Trudno mi pogodzić się z tak niską samooceną, krytykanctwem, a czasami nawet nienawiścią w stosunku do własnego ciała.

Jestem trenerem i instruktorem już od prawie 30 lat, a pracuję głównie z kobietami. Spotykam osoby w różnym wieku, w różnej kondycji fizycznej i o różnym stanie zdrowia. Czasem szczupłe, czasem trochę pełniejsze oraz te, które mają dużą nadwagę. Jedne wykształcone, inne nie. Jedne dobrze usytuowane, a inne wiążące koniec z końcem, jak tylko się da. Są wśród nich kobiety w związkach i samotne. Te, które mają dzieci, czasem nawet pięcioro oraz te, które dzieci nie mają. Absolutnie wszystkie te cudowne kobiety, bez względu na wymienione okoliczności, są same dla siebie bardzo surowe i wymagające. Znajdują drobiazgi i koncentrują na nich swoją uwagę. Przeszkadzają im milimetrowe fałdki tłuszczu, zmarszczki, rozstępy, pękające naczynka, odcień skóry, a czasami nieogolone nogi! Skupiają swoją uwagę na tak nieznaczących detalach, ignorując fakt posiadania cudownego ciała, pięknych kształtów, siły, gibkości, wszelkich licznych atutów i umiejętności. Tak łatwo przychodzi im pominięcie albo zlekceważenie potęgi tych zasobów na rzecz koncentracji na płaskich pośladkach czy oponce na brzuchu…

Ja sama, kiedy obserwuję moje klientki – zachwycam się! Patrzę na kobiety silne, aktywne, zdyscyplinowane i chętne,  by zrobić coś dla siebie. Obserwuję jak zmieniają się ich ciała, jak zwiększają się zakresy ruchu, puszczają napięcia i wzmacniają się mięśnie. Ruchy stają się bardziej elastyczne, sprężyste, łagodne. Widzę to wszystko i jestem pod ogromnym wrażeniem. Zwykłam dzielić się swoimi obserwacjami z uczestniczkami zajęć, dlatego obdarowuję moje podopieczne pochwałami, a także zauważam i doceniam ich postępy. Niestety, rzadko mój komplement jest przyjmowany i doceniany. W większości przypadków zostaje obrócony w żart albo zduszony w zarodku przez słowa: „no tak, ale zobacz jakie mam grube nogi”  albo „wszystko fajnie, ale jeszcze muszę schudnąć”, „tylko tak mówisz, a ja <taka, siaka, owaka>!!!”. Nie wiem, skąd to się bierze. Nie jestem psychologiem ani terapeutą. Jestem jednak trenerem i widzę zupełnie coś innego, niż słyszę od uczestniczek moich zajęć. Nie rozumiem takiego podejścia do swojego ciała i nie zgadzam się na taki stan rzeczy.

Myślę, że uświadomienie kobietom, ich ojcom i partnerom istnienia problemu, o którym piszę jest niezwykle ważne. Brak samoakceptacji bardzo często staje się przecież przyczyną depresji i początkiem innych poważnych zaburzeń i chorób. Przeczytałam ostatnio artykuł o badaniach samoakceptacji wśród nastoletnich dziewczynek w krajach europejskich i okazało się, że – niestety – Polska znajduje się pod tym względem na ostatnim miejscu. Oznacza to, że dziewczęta w naszym kraju nie akceptują swojego wyglądu, co jest bardzo niepokojące. Kobiety! Cudowne istoty! Bądźcie dla siebie dobre, a przynajmniej sprawiedliwe. Same dla siebie. Dostrzeżcie wszystko to, co jest w Was piękne, bo jest tego naprawdę wiele. Doceńcie swoje ciała i zacznijcie w końcu błyszczeć!

Moje zajęcia beauty body przygotowałam z myślą o kobietach, jednak nie są one przeznaczone tylko dla kobiet. Podczas ćwiczeń uczestnicy sami odkrywają swoje ciało, ponieważ  każdy zaproponowany ruch jest tylko podpowiedzią, wskazówką, a największą pracę wykonuje ćwiczący, poszukując najwygodniejszego i najbardziej optymalnego rozwiązania. Wspólnie wykonujemy zadania z samoobserwacji i wyczuwania swojego ciała, rozumienia siły i potencjału, który w nas drzemie, ale też dostrzegania  pewnych ograniczeń. Obserwowanie każdego drobiazgu to jednocześnie trening uważności. Rezultatem jest swoboda i lekkość w ruchach. Nierzadko uwalniamy ciało od bólu, szczególnie jeśli wynika on z napięcia, przeciążenia, czy unieruchomienia.

Kiedy się nie ruszamy, nie ćwiczymy, nie tańczymy nasze ciała zaczynają jakby „obrastać skorupką”. Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc skorupka ta staje się grubsza i sztywniejsza, a w rezultacie coraz trudniej dostać się do swojego własnego ciała. Jesteśmy zesztywniali, obolali i ciężko nam się poruszać. Im dłużej to trwa, tym więcej napięcia w całym ciele, a wydostanie się ze skorupy staje się coraz trudniejsze. Zdarzyło mi się patrzeć w oczy osób, które poczuły, że ta skorupa pęka i zaczyna odpadać. Dostrzegałam w ich spojrzeniach zdziwienie i zachwyt. Widziałam wzruszenie, kiedy uwolnione ciało mogło wyrazić się poprzez ruch. W takiej chwili wszystko się zgadza. Nie ma bólu, ani trudności. Swobodnie płynące emocje znajdują swoje odzwierciedlenie w ekspresji ciała. Kiedy taką metamorfozę obserwujemy u drugiej osoby, dreszcze przebiegają po plecach. To jest właśnie wolność, prawda i najgłębszy przejaw życia. Oddech, ruch i sposób na wyrażenie siebie.

A Ty? Jeśli w tej chwili miałabyś wyobrazić sobie swoje ciało w idealnej kondycji, kształcie, zdrowiu… Jak ono by wyglądało? Wiesz to? Wiesz jaki jest twój cel? I nie mówię tu o mięśniach, czy kilogramach. Nie ograniczaj swojej wyobraźni. Ciało jest cudem i może zrobić wszystko. Będzie też wdzięczne za wszystko, co Ty dla niego zrobisz. Mój pomysł beauty body, który ubrałam w formę zajęć to przesłanie: Nie potrzebujemy żadnego sprzętu, ani specjalnego miejsca, żeby móc eksperymentować z ruchem. Nasze ciało jest przecież stworzone do ruchu. Nie ma złych i dobrych ćwiczeń. Nie ma lepszej lub gorszej techniki. Akceptacja jest kluczem, a potem można rozpocząć poszukanie, eksperymentowanie i odkrywanie.

Podczas zajęć beauty body staram się stworzyć atmosferę akceptacji. Podpowiadam, jakie wykonywać ćwiczenia, tłumaczę ruch i zachęcam do podążania za własnymi możliwościami. Korzystam również z inspirującej muzyki i pozytywnych wizualizacji. Porównuję ciało do natury, do kwiatów, roślin, wiatru… Szukam różnych dróg dotarcia do uczestników. Zależy mi, żeby każdy pogłębił lub uzyskał świadomość ciała. Zaczął głęboko oddychać i organicznie poczuł swoją naturę. Dziką siłę drzemiącą w każdym z nas. Moim zdaniem, najważniejsze jest podążanie za tym co nas fascynuje i inspiruje, a pasja rodzi się tylko wtedy, gdy nie trzeba zmuszać się do treningu. Wtedy, gdy tęsknimy za kolejną godziną i przebieramy nogami, nie mogąc się jej doczekać. Jeśli Ty też zakochasz się w swoim treningu nic nie stanie Ci na drodze do uzyskania wymarzonego wyglądu i sprawności swojego ciała.

O autorce:

Izabela Stasikowska o sobie:

„Jestem trenerem ciała z podejściem holistycznym i ogromnym szacunkiem do możliwości i ograniczeń moich podopiecznych. Ciało jest dla mnie świątynią, ponieważ jest nam dane raz na całe życie, a wiec dbanie o nie, dyscyplina treningu, dieta i higiena to moim zdaniem podstawa.

Jako trener i nauczyciel całe życie się uczę. Prowadzę różnego rodzaju treningi i zajęcia. Sama ćwiczę i szkolę innych, jak powinni ćwiczyć. Zrobiłam wiele kursów z różnych technik, a jeszcze więcej przeprowadziłam. Uczyłam się zarówno na jednych, jak i na drugich, ponieważ każdy uczestnik szkolenia był jednocześnie moim nauczycielem. Spotykałam i spotykam też na swojej drodze niezwykłych profesorów, którzy otwierają mi kolejne drzwi w tej wspaniałej i fascynującej nauce, jaką jest ludzkie ciało, organizm, energia i ruch. Jestem na swojej zawodowej ścieżce już od 30 lat.

Oprócz pracy trenera, zajmuje mnie też energetyka ludzkiego ciała. Jestem terapeutą reiki, przeszłam szereg szkoleń metody dwupunktowej, gry na gongu i uzdrawiania dźwiękiem. Dodatkowo pracuję z uzdrawiającym masażem powięzi i pomagam w pozbyciu się traumy z ciała. Kluczem jest tu pozbycie się sztywności, ograniczeń i bólu, by na takim fundamencie wzmacniać ciało i kształtować prawidłowe wzorce, siłę i wytrzymałość mięśniową. Połączenie naturalnego ruchu, zaangażowanie intencji oraz oczyszczenie głowy z błędnych przekonań moim zdaniem łączy się w całość i tak rozumiem holistyczne podejście do treningu. Kocham swoją pracę i mam w swoim warsztacie sporo narzędzi, które z pasją i zaangażowaniem wykorzystuję, by dopasować treningi do indywidualnych potrzeb danej osoby.

Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego i chcesz poznać swoje ciało oraz jego nieograniczone możliwości,  jestem do dyspozycji z całą moją wiedzą i mocą!”